Bo w prawdziwym świecie nic nie jest prawdziwe

Tragiczna sytuacja HPSchool

Po długim okresie ciszy postanowiliśmy zajrzeć do HPSchool, legendarnej, jednej z najdłużej działających szkół Wirtualnego Świata Magii. Chcecie się dowiedzieć, do jakiej przykrej konkluzji doszliśmy po wnikliwej obserwacji? Zajrzyjcie do rozwinięcia artykułu.

Najpierw jednak warto odświeżyć obraz sytuacji tej placówki sprzed kilku miesięcy. Całość zaczęła się od nagłego zastoju w działaniu szkoły, który miejsce miał jeszcze przed wakacjami 2010 roku. Zerowy kontakt z dyrekcją, liczny spam w shoutboxie oraz komentarzach na stronie i brak jakichkolwiek informacji ze strony któregoś z pracowników akademii powodowały niepokój wśród osób związanych z placówką. Społeczność magicznego świata zaczęła zastanawiać się nad tym, czy nie jest to już definitywny koniec HPSchool, jak wskazywały na to wszystkie czynniki. Wtedy to, po jakichś dwóch miesiącach, pojawiła się wiadomość o reaktywacji szkoły. Otworzono zapisy na profesorów oraz uczniów, zmieniono też domenę. Wszystko zmierzało w odpowiednim kierunku, a nowy rok szkolny rozpoczął się w listopadzie.

Kadra pedagogiczna była naprawdę imponująca. W HPSie nauczać mieli tacy wybitni nauczyciele jak Ann Riddley, Alther Amandil, Adrian Hunterman, Aniulexx Turn, Max Granger czy Miranda Beller-Lenghton. Kandydaci na uczniów dobijali się do akademii drzwiami i oknami. Każdy wyczekiwał kolejnego, z zamierzenia dużo korzystniejszego, roku szkolnego, którego rozpoczęcie naturalnie nie obyło się bez lekkiego spóźnienia samej dyrekcji szkoły – Bellatriks Black i Sary Lancaster.

Pięknie to wyglądało na samym początku, lecz z dnia na dzień wizerunek szkoły konsekwentnie się pogarszał. Zainteresowanie dyrekcji społecznością akademii zaczęło gwałtownie spadać, nauczyciele przestali przychodzić na zajęcia, a uczniom powoli brakowało chęci do uczestniczenia w życiu placówki.

Wreszcie, po dwóch miesiącach od rozpoczęciu roku, dyrekcja przebudziła się z zimowego snu i w porę zauważyła, że niemal doprowadziła swoim próżniactwem do następnego upadku HPSchool. Zawiesiła rok szkolny oraz mianowała nową wicedyrektorkę, Lilliannę Carft, na którą, co zabawne, spadła znaczna część obowiązków Sary i Bellatriks. Pomimo tego miało się wrażenie, że sytuacja zacznie się polepszać, lecz nic bardziej mylnego. Pospieszne ogłoszenie egzaminów końcowych oraz zakończenie roku przed czasem, rozumiane być może jako ucieczka od problemów przez zarządczynie placówki.

Nietrudno jest się więc domyślić, iż rok ten do najlepszych nie należał. Zdziwiliśmy się więc, gdy po “porządkach” na stronie szkoły pojawiła się informacja o przygotowaniach do nowego roku edukacji. Rozpoczął się on tak jak zwykle. Wybrano opiekunów domów, uzupełniono luki w kadrze pedagogicznej, zorganizowano mnóstwo konkursów dla przyciągnięcia uwagi. Z czasem jednak ponownie wszystko to przygasło, a jak można łatwo przewidzieć – winą po raz kolejny obarczyć należy dyrekcję, która w pewnym momencie zapomniała o swojej powinności wobec szkoły i nie dopilnowała, aby wszystko chodziło jak w przysłowiowym zegarku.

Aktualny stan rzeczy w tej historycznej akademii określić można niezbyt zachęcającym wyrażeniem: prezentuje się on bowiem zwyczajnie okropnie. Nie pierwszy raz w kolejce do przyjęcia czekają tłumy kandydatów na studentów. Zgłoszonych jest również kilkunastu czarodziejów chcących zostać nauczycielami. Wiadomości na stronie przestały być publikowane regularnie, co przypomina sytuację dokładnie sprzed roku. Z naszych źródeł wynika też, że tylko garstka profesorów chodzi na swoje lekcje, a te i tak nie zawsze się odbywają, bo w salach lekcyjnych często nie widuje się uczniów. Dyrekcja nie interesuje się szkołą, ba, nie chodzi nawet na własne zajęcia lekcyjne. Nawet kiedy staraliśmy się dotrzeć do jednej z dyrektorek, Sary Lancaster, to ta odezwała się dopiero po kilku godzinach zwłoki, informując, że nie ma czasu na pytania, a z dalszych jej słów wnioskujemy, że zrobi nam tylko łaskę, jeśli nagle zdecyduje się z nami pomówić. Zniechęceni, postanowiliśmy spytać więc o tę sprawę jedną z nauczycielek w HPSchool, Ann Riddley:

Christian Fyed: Gdy ostatnio redaktorzy WM przyglądali się HPSchool, sytuacja powoli się polepszała. Nowo wybrana wicedyrektor, Lilianna Carft, zaczęła zajmować się dobrze szkołą. Teraz jednak widzimy kolejny zastój w przyjmowaniu zgłoszeń uczniowskich oraz inne niepokojąco wyglądające rzeczy. Czyżby dyrekcja znowu przestała interesować się HPSem?
Ann Riddley: Sytuację w HPSchool mogę ocenić jedynie z perspektywy nauczyciela. Nie znam planów względem placówki ani rozkładu pracy dyrekcji. Muszę jednak potwierdzić, że dyrekcja dość rzadko odwiedza progi szkoły.
CF: Jak oceniasz pracę Lillianny Carft? Czy jej zapał zgasł równie szybko, jak się pojawił?
AR: Myślę, że Lillianna zrobiła co mogła aby pomóc dyrekcji HPSchool. Trzeba jednak pamiętać, że trudno połączyć jednej osobie pracę w dwóch szkołach na tak odpowiedzialnym stanowisku. Lillianna musi uporać się również z organizacją w swojej własnej placówce, Hogwarcie Carft.
CF: Wcześniej sytuacja z profesorami była… kiepska. Nie przychodzili na zajęcia, olewali swoje obowiązki… Zaliczana jesteś do garstki tych profesorów, którzy do końca wykonywali swoją powinność wobec szkoły należycie. A jak jest teraz?
AR: Z tego co mi wiadomo od uczniów (niewielu pozostałych) wynika, że zajęć praktycznie nie ma. Ze swoich obowiązków wywiązują się tylko nieliczni nauczyciele. Ostatnio dowiedziałam się także, że w ciągu całego zeszłego tygodnia miały miejsce jedynie cztery lekcje. Nie wiem jednak, jak wygląda sytuacja w rzeczywistości, ponieważ sama rzadko zaglądam na lekcje moich kolegów po fachu.
CF: Sądzisz, że sytuacja może się zmienić? Co według Ciebie powinna zrobić w tym momencie dyrekcja placówki?
AR: Szczerze mówiąc nie wiem, co ja bym zrobiła będąc w takiej sytuacji, ale myślę, że najrozsądniejszym rozwiązaniem byłoby jak najszybciej zakończyć obecny rok szkolny. Niestety nic nie zapowiada poprawy sytuacji w HPschool.

A co Wy sądzicie na ten temat? Czy też nie irytuje Was fakt, że dyrekcja szkoły wpadła w tzw. “błędne koło”? To już któryś raz z rzędu, jak następny rok szkolny w tej placówce kończy się klęską, a do tego wszystkiego doprowadzają same jej zarządczynie. Jest to żywy dowód na to, że historia bardzo lubi się powtarzać, a w przypadku HPSchool niestety na niekorzyść. Trzeba być chyba jedynie wyjątkowo naiwnym, by sądzić, że po tylu porażkach i pozostawianiu swojej szkoły samej sobie, Sara Lancaster i Bellatriks Black odzyskają kiedyś rozum i wezmą się w garść, by naprawić lata błędów organizacyjnych, jakich same dokonały. Obserwując, jak poszczególne lata edukacji w HPSchool okazują się zwykłą kompromitacją, można by rzec, że dyrektorki same sobie rzucają kłody pod nogi. Inaczej bowiem nie da się wyjaśnić tego, iż konsekwentnie przerywają swoją aktywność w szkole w trakcie każdego roku szkolnego i przestają interesować się sprawami placówki.

Niegdyś nasza redakcja dostatecznie wyraziła swoje zdanie w kwestii poprawienia takiego stanu rzeczy. Jedynym wyjściem jest chyba tylko przekazanie akademii w ręce kogoś, kto zająłby się nią znacznie lepiej i nie zlekceważyłby wagi swojej funkcji po upływie czasu. Znając jednak egoizm, bo innego słowa użyć tu nie możemy, dyrektorek HPSchool, w życiu nie zdecydują się one na taki krok. Prędzej doprowadzą do tego, że już nikt nigdy nie zechce powrócić do ich szkoły, a to byłoby naprawdę smutne zakończenie dziejów tej akademii. Niemniej jednak, chętnie przeczytamy Wasze własne przemyślenia i refleksje wiążące się z tą sytuacją. Zamieszczajcie je więc w komentarzach.

Świstoklik: HPSchool

Odpowiedzi: 14

  1. Trudno się dziwić skoro dyrekcja sporadycznie odwiedza swoją szkołę, a nawet ciężko jest się z nią skontaktować.

    9 Maj 2011 o 19:27

  2. Devil Evans

    Nie sama dyrekcja zajmuje się szkołą. Gdy wszyściutkie obowiązki spadają na 2-3 osoby, to jest ciężko. Kadra nauczycielska musi pomagać, jednak nie pomaga jeśli nie czuje potrzeby, swego rodzaju więzi, przywiązania do placówki. Nie ma tej atmosfery jedności i świadomości, że JA MOGĘ coś zrobić dla szkoły. Co z tego, że konkursy, parę lekcji itd. Szkoła pracuje dobrze, gdy zgrany jest cały personel.

    Co do stanu szkoły to powiem, że gdyby Magda Gessler zawitała do ŚM, to urządziłaby paniom taką rewolucję, że by się nie pozbierały…

    9 Maj 2011 o 19:39

  3. Devil, racja, nie sama dyrekcja zajmuje się szkołą, ale dobrze wiesz, że to dyrekcja ZARZĄDZA szkołą i jeśli dyrekcja szkołę olewa, a dyrekcja ma być PRZYKŁADEM i ma MOTYWOWAĆ do pracy pozostałych, to czego oczekiwać od garstki profesorów, którzy są tym zniechęceni i sami nie zdziałają wiele? Nie mają dostępu do wielu funkcji w panelu admina i nie są w stanie zaradzić temu, by szkoła nie upadła, jeśli dyrektorki to zwyczajnie olewają… mnie naprawdę bardzo, ale to bardzo dziwi fakt, że Sara i Bella tak się zachowują. Co to w ogóle jest za postawa? Robią jeden rok szkolny – dupa, olały, nie wyszło im. To potem ogłaszają hucznie, że kolejny rok idzie. Wszyscy się cieszą, radują, zapisują i znowu to samo – dyrekcja jakby się rozmyśliła tuż po rozpoczęciu i dała sobie nie wiedzieć czemu spokój ze szkołą. Jeśli one są zapracowane w realu, to czemu ostatecznie nie zamkną szkoły, tylko to ciągną w wieczność? Przecież to nikomu nic nie daje, a zaniża to tylko rangę placówki i psuje jej dobre niegdyś imię… Jasne, to ich szkoła i robią co chcą, jednak to nie one stały za powstaniem HPSchool, to nie one prowadziły do tego, że szkoła ta była ikoną ŚM, więc jak mogą to psuć w tak żenujący sposób? Mnie to z jednej strony śmieszy, a z drugiej smuci.

    9 Maj 2011 o 19:45

  4. Devil Evans

    Chodzi mi o moment, gdy się przez krótki okres zmotywowały, jakoś urządziły te konkursy, przeprowadziły egzaminy i porządki administracyjne… To serio smutne, już nie śmieszy. Cała dyrekcja jest do wymiany, bo prawdziwy dyrektor dba o swą placówkę jak o siebie samego – to jego wizytówka. Jak sobie nie poradziły do tej pory, to już nie poradzą sobie w 100%, choćby stanęły na rzęsach i poklaskały uszami. Trzeba świeżej krwi moim zdaniem.

    9 Maj 2011 o 19:58

  5. Nie mam już siły ani na Sarę ani na Bellę. Placówki nie powinny traktować jak własnej ładnie zapakowanej zabawki, ale dobro wspólne przez nie zarządzane. Nie radzą sobie? Proszę szukać następcy. Współczuję Lilce, bo się poświęciła i radziła sobie, pełniąc tak odpowiedzialną funkcję jednocześnie w dwóch szkołach. Mnie sytuacja ta irytuje i zarazem śmieszny. HPSchool to marka- wiele osób bez wahania powie, że spędziła tam najlepsze lata swojego śm’owego uczniowskiego życia. Świetna kadra sprzed lat, która nauczała tylko w tejże szkole a inni dyrektorzy mogli tylko pomarzyć o takich belfrach (nie, żebym miał cokolwiek do kadry teraźniejszej, tego trzonu, który się nie poddał i dzielnie “walczy” do samego końca). Kiedyś, żeby tam nauczać naprawdę trzeba było się starać, a teraz jak sam miałem przyjemność widzieć, castingi to tylko formalność, bo kandydat i tak najpewniej zostanie przyjęty niezależnie od tego jak wypadnie i jaką opinie wyda osoba przeprowadzająca casting z wiedzy przedmiotowej ;) Nie wiem, nie wiem. Jeśli dyrektorki same się nie ogarną to chyba nie ma ratunku, choć byśmy robili protesty pod murami zamku…

    9 Maj 2011 o 21:35

  6. Triss DeVries

    Jak dla mnie nic już z tego nie będzie. Szkoda.

    10 Maj 2011 o 04:57

  7. Reale

    Też tak uważam. Spójrzcie chociażby do pokoju HPSchool. W tym momencie jest tam pusto. Siedzę tylko ja.

    11 Maj 2011 o 20:04

  8. Samantha

    Tak to już jest. Raz na wozie, raz pod wozem.

    12 Maj 2011 o 04:56

  9. Marcin Parkinson

    *robi kupe*

    14 Maj 2011 o 00:25

  10. No i mamy w niedziele zakonczenie roku przyspieszone xD Najlatwiej tak, uciec od problemu. Ktory to juz raz… Wg mnie bez zmiany skladu dyrekcji HPS nie wroci na prosta.

    14 Maj 2011 o 09:51

  11. A z drugiej strony, co miały zrobić? Jeśli w ogóle można uznać to za plus, to dobrze, że wykonały jakikolwiek krok, choćby miało to być przyspieszone zakończenie roku.

    Misiek, mam chęć na nowe arty, nie żeby jakaś aluzja czy coś :?

    14 Maj 2011 o 11:31

  12. Kate Thomas

    Ja chodziałam do HPS, ale przepisałam się do UMiC-u, bo ta szkoła się naprawdę świetnie zapowiada. W HPS nie było już życia, a w mojej obecnej szkole jest go bardzo dużo :P

    15 Maj 2011 o 09:18

  13. po cęści się nie i zgadzam z tym artykułem gdyż sama chodzę na lekcję w niniejszej placówce , nauczyciele raz są a raz ich nie ma ale dyrekcja osobiście mnie prosi o donoszenie kto chodzi na lekcje więc całą winą ich obarczyć nie można bo placówką się interesują i w tym wypadku tu nie ma racji bytu iż dyrekcja spi i nie interesuje sie placówką.

    19 Lipiec 2011 o 16:15

    • Liliano Bladwood, proszę Cię o to, byś zobaczyła, że artykuł ten dotyczył sytuacji HPS w kwietniu/maju, a Twój komentarz jest z połowy lipca. To wszystko w temacie.

      2 Wrzesień 2011 o 17:52

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.